Smak chleba, sera i konfitur – smak Trzech Dolin

Pogoda nas nie rozpieszcza, co i rusz pada, aż trudno zdecydować się na plenerowy wypad. Do tego jeszcze data 13 sierpnia, strach ruszać się z domu. Jednak kto nie ryzykuje ten nie ma, mając tę dewizę na względzie wyciągnęłam całą rodzin na Święto Chleba do Gądecza (już dziewiąte).
Na samym wstępie wita nas stoisko pani Lidii Kozak z barszczem i pasztecikami (na marginesie w imprezę był wpisany konkurs na „smak Trzech  Dolin”, i większość potraw była do niego zgłoszona). Pani Lidia w swojej ofercie ma jeszcze bigos i ciasto ananasowo – kokosowe córki. Bigos cieszył się dużym wzięciem zwłaszcza u męskiej części imprezowiczów. Znalazł też uznanie w oczach komisji oceniającej potrawy w ramach konkursu, niestety w ogólnej ocenie zasłużył jedynie na wyróżnienie. W tego typu konkursach okazuje się, że ważny jest również wygląd i podanie dania, jak widać smak to za mało, aby wygrać, choć dla degustatorów wystarcza.

Koło Gospodyń Wiejskich z Borówna reprezentowała pani Zofia Bielecka, która w ofercie miała wiele ciast, choć do konkursu wystawiła gryczak (wyróżnienie w konkursie). Gryczak to wytrawne ciasto drożdżowe z kaszą gryczaną. Odruchowo pomyślałam – czyżby Kurpie? Tym razem pudło – Lubelszczyzna (strony rodzinne rodziców pani Zofii). A tego rodzaju specjały pojawiały się tam w okresie wykopek.

 

Kolejne stoisko to już laureatka konkursu. Stoisko pani Alicji Ożóg z Kozielca w Dolinie Dolnej Wisły, ono to miało najpiękniejszą oprawę. Suszone zioła, z nich też zrobione kartki okolicznościowe, pachnące woreczki ziołowe i misy z lodem pełne napoju jabłkowo – miętowego (II miejsce w konkursie). To wszystko prosiło, aby marzenie pani Alicji o wsi tematycznej – ziołowej się spełniło, gdyż pani Alicja wraz mieszkańcami swojej wsi kolejny raz stara się zdobyć fundusze na projekt unijny zwany „Wieś tematyczna”. W Polsce już takie wsie istnieją, np. Garncarska Wieś Kamionka k. Nidzicy.

Pierwsze miejsce w konkursie na smak Trzech Dolin zajął ser biały pani Małgorzaty Wesołowskiej z Wudzynka. Przed wojną najlepszy ser był z Lwowa, my obecnie mamy komfortowo, bo doskonały twaróg możemy znaleźć w Wudzynku. A jak tam się już wybierzemy to mamy jeszcze szansę na doskonałe masło, maślankę i najlepszy na świecie ser smażony (zapomniałam kupić, przez co płaczę do dziś).

 

Doskonały podwieczorek to dobry chleb i konfitura, i może jeszcze aromatyczna herbata. Dobry chleb (nawet taki lokalny – Gądecki), oraz klasyczną konfiturę wiśniową (III miejsce w konkursie), można znaleźć w gospodarstwie „Kromeczka” w Gądeczu. Najlepszą opinię konfiturom wystawił jeden z jurorów komisji oceniającej pan Marek Szczygielski (Inspektor Jakości Handlowej Artykułów Rolno – Spożywczych w Bydgoszczy). Mianowicie rzekł, te konfitury są takie jak należy, wiśnie całe, syrop we właściwej proporcji, i do tego nieprzesłodzone.

Pełnym zaskoczeniem na imprezie Święto Chleba, była dla mnie mieszkanka mojej gminy, tj. Sicienka, pani Alina Pancer – Gutowska. Tym razem stoisko mieniło się nie tylko biżuterią, przez co nie tylko oczy mogły się cieszyć, gdyż pani Alina upiekła sernik, i to bez sera. Nie dość, że upiekła, to jeszcze zdobyła wyróżnienie.

 

Trudno opisać wszystko i wszystkich, w każdym razie pogoda dopisała. Po powrocie okazało się, że gdy w Gądeczu świeciło słońce, Dąbrówczyn przeżył burzę i ulewę. Cóż warto było być tam, gdzie zawsze świeci słońce.
                                                                                                                       Izabela Chudzyńska